Tekst
I. Pamięci Doroty
krzyk z ziemi wzbija do góry jak zozula
przestraszona nie kuka tylko się śmieje
tutaj odwrócona na lewą stronę kapliczka
kolorowe wstążki rozchodzą się
z punktu w ziemi (54.072,21.361)
na różne nieba
nitki do pociągania jakiegoś boga
do odpowiedzialności
pobielana wiele razy przez chlebne ręce
Matka Boska Złuszczona
gipsowa
roztrzaskana
na kawałki na końcu każdej tasiemki
zatrzymana poza lejem czasu i fizyką
bezradna
bezręka
obracana w palcach mędrców w głupoty
oblejąca od czasu jak kamień otoczak
w Jajo świata
Asztarte Mokosz Izyda Kali Mama
(czasem palili razem matkę i córkę)
odnajduję imiona
w gąszczu konkretów daty kary miejsca przydomki
(Kachna Cudna, pewno za ładna)
zebrane w lapidarium tabeli
porządkującej
przebieg sądu jawnej pokuty możliwe akty łaski
(woreczek z prochem u szyi i dopiero ciałopalenie)
na Galgen Berg
śmierć surowszą czynić będą
Dorocie – śmierć na stosie
*
równolegle Marcin Leopolita pisze motety (Mihi autem nimis)
*
prostopadle stoję
pod tym niebem Bartów parę ulic od mojego domu
rozcierając między palcami
atomy bez wieku
w poszukiwaniu Doroty ja, Daria Stylita
patrzę na stłuczone jajo
opuszczony Tron Łaski
kopnięty Taborecik Maryji
II. Pamięci Barbary Klotz
Basiu mam nadzieję że Ci się udało
przeżyć swój wyrok – mi nieznany
przeżyć i umrzeć po swojemu
może
jak Dorota wdowa po Josephie Heyken (1576 r.)
jak Gęsina dręczona w Mrągowie (1692 r.)
Rosa Zmudzina z Orzechowa (przed 1597 r.)
– uniewinniona, wytrzymała trzykrotne tortury
nie przyznając się do niczego –
nie rozgadałaś się pomimo starań kata
nie pojmuję czy to Taka wola życia czy wkurw
pozwala tak zdobyć swoje ciało
odbić je gawiedzi (gdzie i znajomi byli)
nie będzie widowiska
– choćby mnie szarpali obcęgami –
to akurat zapisali
szczegóły są zbędne podobne męki modne
sąd patrzył przez palce skoro je miał
– wytrzymała trzykrotne tortury nie przyznając się do niczego –
czy po przeżyciu tortur da się żyć
mam nadzieję że udało Ci się zbiec
z zamknięcia i sąsiedztwa gdzie ktoś życzliwy
zauważył że bydło pada
pewnikiem ta proszkowa kurwa posypała
źle spojrzała
a ktoś ją widział jak ze Złym sypia
– wytrzymała trzykrotne tortury nie przyznając się do niczego –
już prawo rzymskie stanowiło
winę udowadnia dwóch świadków lub przyznanie się oskarżonego
skoro sądzona o czary to dowody efemeryczne
(jak w szkole uweźmie się nauczyciel i chcę cię uwalić
wiadomo ciężko zdać mimo że umiesz)
statystycznie małe szanse
ale może chociaż
powiesiłaś się w więzieniu
jak Katarzyna z Warmii
której ciało rzucili pod szubienicę w Pasłęku na kilka dni
(szczątki też mogą mieć karę)
w obliczu stosu
brzmi nieźle
gdybym tylko mogła
podałabym Ci mleko makowe na gąbce
nabitej na włócznię albo
tej mitycznej maści co się po niej lata
(bieluń dziędzierzawa lulek czarny wilcza jagoda
od których zmysły durzeją)
żeby Cię zabrała z Góry Wisielców
na jakąś wybraną przez Ciebie
gdzie jest się bliżej nieba
III. Pamięci Katarzyny
niebo jakby ktoś farbki rozlał
wodę po akwarelach
poniżej
Katarzyna czeka na akt łaski
ścięcie przed stosem
*
w tym samym roku
była wiktoria
obrona wiary przedmurza papieża
przy okazji czterysta wierszy poetów włoskich
na cześć
króla polskiego
przyrównywali go do Heraklesa Jozuego Gedeona Marsa Gotfryda de Bouillon
Jan – Chrzciciel Ewangelista Sobieski
– a Turek w krwi utopion lament łka w minorze –
*
czekam razem z Katarzyną pod ostentacyjnie ładnym niebem
nie powinno takie być
jestem na nie zła
ścinać będzie mistrz katowskiego rzemiosła
(prawdopodobnie z rodziny Growert)
dociekam (jakby to coś zmieniało)
mam tylko kilka suchych faktów (jak patyk i kawałek deski w które uderzam)
a chciałabym
zrzucić złość i winę na Growerta
oprócz katowania musiał sprzątać miasto
zawód brudny po dwakroć i dziedziczony
wraz ze sfrustrowanym chlaniem
mam nadzieję
że nie odwalił fuszerki
(jak jego syn który czasem po pijaku spieprzył egzekucję)
mam nadzieję
że było szast-prast
i po Kasi
nawet nie wiem czy lubił swoją pracę
tak się złożyło
siedzę obok tego miecza
sprzątam podłogę przed nim
myję gablotkę z odcisków współczesnych palców i pyłków
widzę
stare bryzgi tętnice najżywszy kolor
palce kata
kark Katarzyny może jasny może opalony miękki powierzchniowo z chrzęstem w środku
(jak przejedziesz lisa to tak słychać)
czarownicę poznasz po oczach
bo oczami może zrobić więcej niż rękoma
Katarzynie zostało mrugnięcie
i może złorzeczenie
w mgnieniu oka ręki miecza
IV. In situ
rozłożeni na związki
które solidnie przetasowane złożyły się stopniowo
w to, co mnie otacza
*
organiczne nagrobki
prakrzyże
można do każdego przyłożyć ucho
do powierzchni pnia
(ważne aby szczelnie)
wtedy słychać skrzypienie żywego drewna
do rytmu okolicznego powiewu
drzewo sięga głębiej niż moje stopy
rzetelnie i bezstronnie przenosi drgania
dźwięki z głębi ziemi i z początku nieba
(tam gdzie łaskoczą gałęzie)
łączą się przy mojej miękkiej małżowinie
w Axis mundi
które właśnie zrozumiałam
ucisz się a usłyszysz
*
myślałam oddać cześć dobremu imieniu
osobom tu straconym – światu i sobie –
ale nie wiem czy jestem dyspozytorem czci
nie jesteśmy wnuczkami czarownic
których nie udało się wam spalić
nieładnie tak sobie śmiercie przywłaszczać
pokrzepiać nimi
gdzie pasuje czy brakuje
mitu założycielskiego
już bardziej całe czarne koty
(których prawie nie ma teraz)
są potomkami tych których nie udało się ubić
razem ze starą Orthe leczącą ziołami
z kobietą o nienaturalnych oczach ustach nosie
i dwunastoletnią pastuszką Else
która zaciążyła Czort wie z kim